Napisane przez: marianka | Październik 27, 2009

Zmarł Profesor Leszek Nowak.

 

Napisane przez: marianka | Maj 15, 2009

Cimitero acattolico di Roma

cment1

cment2

cmnt3

cment4

cment5

Napisane przez: marianka | Kwiecień 25, 2009

24-2

24-3

24-4

24-5

24-7

24-9

24-10

24-11

24-12

Napisane przez: marianka | Kwiecień 4, 2009

nie mam specjalnej ochoty na pisanie ostatnio, bo działy się raczej same nieprzyjemne historie, zamieszanie jak z telenoweli przeradzającej się w jakiś kiepski bardzo thriller…
Zatem napiszę tylko, że aktualnie jestem w Polsce, odpoczywam od rzymskiego zamieszania, i przemieszczam się co parę dni. Wyruszam dziś z Poznania do Opola, skąd bezpośrednio później jadę do Kielc, a następnie do Drawska, żeby stamtąd już do Poznania na samolot jechać. W razie czego nr polski mam wciąż ten sam, więc jakby ktoś nabrał ochoty na spotkanie, to czekam na znak sygnał… :)

Napisane przez: marianka | Marzec 4, 2009

Wybrałam zajęcia na drugi semestr. Oczywiście nie ma wśród nich ani jednych, które nie kolidowałyby czasowo z innymi. Cztery kursy, i z każdego przynajmniej 2h w tygodniu pokrywają się z innym. Szał. No i będę musiała to jakoś sprytnie rozegrać, bo tym razem wzięłam same kursy magisterskie, czyli wszystko już wymaga ode mnie faktycznego przygotowania. I prawie wszystkie są  translatorskie, więc nie jestem już taka pewna, że sobie poradzę. Póki co mam poważne problemy z pobudką, muszę się przestawić znowu z trybu nocnego na dzienny i zacząć się zaprzyjaźniać z budzikiem.

W domu aktualnie językiem urzędowym jest włoski z niewielkimi tylko wtrętami angielskimi, więc moje szare komórki się buntują cholernie.

Generalnie chwilowo siły brak…

Napisane przez: marianka | Marzec 4, 2009

squat

squat2

prawo

it1

aqu2

codz2

kapitol

kapitol2

kapitol3

kapitol5

kapitol6

forum

Napisane przez: marianka | Luty 21, 2009

Siedzę w domu od wtorku – chora, wściekła i zestresowana. Przeziębiłam się paskudnie, i w związku z tym nie chodzę na kurs intensywny, z który wiązałam spore nadzieje, bo szczerze wierzę w jego skuteczność edukacyjną. W poniedziałek kolejny egzamin, we wtorek następne dwa, jak to przeżyję, i uda mi się zdać wszystko to chyba będę świętować hucznie…

Z mieszkaniem się trochę poukładało – tzn. nie muszę się wyprowadzać, a dziewczyna która będzie mieszkać ze mną już sie wprowadziła (wraz ze swoim tirem pakunków i problemami z facetem), więc aktualnie jest nad w domu 4 i czasem bywa tłoczno, ale zapowiada się ciekawie. Moja nowa współlokatorka jest Włoszką z krwi i kości, prosto z Neapolu, chwali mój włoski, ale często uparcie stara się mówić do mnie po angielsku, bo liczy na to, że czegoś się ode mnie w tej dziedzinie nauczy.

Poza tym – wszystko się zmieni w ciągu najbliższego tygodnia – 28. dziewczyny wyjeżdżają, zostaję w domu sama z Kierowniczką (tak nazwaliśmy Włoszkę, z powodu jej popędu do porządkowania otoczenia i zarządzania), więc koniec pogawędek przy kawie po polsku… Nowy semestr, nowe zajęcia, może zdołam znaleźć jakąś robotę…

ale na razie – do książeeeeek MARSZ!!

Napisane przez: marianka | Luty 21, 2009

koty

okiennice

wiadukt

wiadukt2

pp

chleb1

chleb2

Napisane przez: marianka | Luty 4, 2009

Jak się okazuje, nie dane mi jest czerpać czystej przyjemności z uroków sesji. Nie mogę odciąć się od świata, kursować spokojnie, pomiędzy biblioteką, zajęciami z włoskiego i mieszkaniem, w którym czeka na przeczytanie stos książek do przeczytania. Nie mogę, bo niestety włoska natura istoty, od której wynajmuję pokój znowu nie daje mi zapomnieć gdzie jestem i jak bardzo nie może ten pobyt być prosty. Otóż jestem zmuszona do kolejnych poszukiwań nowego mieszkania. Jest to tym bardziej denerwujące, że byłam już przekonana, że w obecnym zostanę do końca, przynajmniej tak byłam umówiona z właścicielką. Ale niestety wyrachowanie owej kobiety wzięło górę, i niestety okazało się, że bardziej jej się kalkuluje wynająć całe mieszkanie jednej ekipie, wywalając mnie z obiecanej jedynki, niż szukać ludzi do wolnej dwójki. Teraz z całym ogrom moich gratów, których w nadziei na uniknięcie przeniesień nazwoziłam sporo, z egzaminami na głowie, intensywnym kursem językowym właściwie w toku, będę musiała znaleźć czas na zwiedzanie kolejnych mieszkań i domów w poszukiwaniu kawałka miejsca dla siebie. Nawet nie wiecie, jak bardzo jestem wściekła…

Napisane przez: marianka | Styczeń 31, 2009

Nazwisko tego chłopaka jest przez ostatnie miesiące na ustach całego świata. Wywiad znakomity. Nie tylko dlatego, że przeprowadzony przez dziennikarza (niestety nieżyjącego już), który we Włoszech jest absolutnym bogiem dziennikarstwa (aż ciężko uwierzyć, że kiedyś jeszcze im się ktoś taki przydarzy)…

ps.  zdałam pierwszy egzamin… :)

Starsze pozycje »

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.